Test | SsangYong Korando 2.0 e-XDi200 175 KM 4WD Automat
SsangYong Korando pokonał Audi Q7, a my sprawdzamy czy warto w koreańskim aucie dopłacić za automatyczną skrzynię biegów.
Fot. Mateusz Korsak
SsangYong Korando pokonał ostatnio bardzo potężnych konkurentów. W tym modele klasy Premium, takie jak Audi Q7 czy Toyota Land Cruiser. I to w nie byle jakich zawodach. W skandynawskim ScanCoveryTrail 2012 załogi miały za zadanie w tydzień dotrzeć z Holandii do koła podbiegunowego i z powrotem. W sumie 60 ekip pokonało 7 tys. kilometrów, z czego sporą część w bardzo trudnych zimowych warunkach. Na mecie pierwszy stawił się właśnie SsangYong Korando. Taki test przekonuje mnie o jakości i możliwościach auta o wiele bardziej, niż cała reklamowa propaganda.
Zobacz też: To alternatywa dla BMW. Szybszy i tańszy!
Niemal identyczne auto trafiło do naszej redakcji na testy. Pozbawione co prawda orurowania i dodatkowego oświetlenia, za to wyposażone w automatyczną skrzynię biegów i pokryte lakierem w kolorze... damskiej bielizny. Z powodu braku śniegu nie dane nam było jednak powtórzyć wyczynu belgijskiej ekipy startującej SsangYongiem w ScanCoveryTrail. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić, czy wersja z automatyczną przekładnią jest lepszym wyborem do miasta (w końcu to naturalne środowisko kompaktowych suv-ów), niż wersja z "manualem", którą mieliśmy okazję testować na wiosnę zeszłego roku.
GALERIA: SsangYong Korando - porównanie manualna skrzynia biegów vs automat/Korando podczas ScanTravelTrail
6-biegowy automat firmy ZF pracujący w Korando, ma kilka zalet. Zmienia biegi bardzo płynnie i bez szarpania. Pod względem charakterystyki jest jednak bardzo zbliżony do skrzyń stosowanych w starszych mercedesach. Nie jest zbyt szybki, a przed załączeniem kolejnego przełożenia następuje charakterystyczne, głośne buczenie silnika wprowadzanego na wysokie obroty.
Jak na auto ważące 1600 kg, Korando jest całkiem żwawe, choć za sprawą automatu jego dynamika w stosunku do wersji z manualem wydaje się nieco przytłumiona. "Ręczna" przekładnia wyraźnie lepiej pozwala skorzystać z pokaźnych możliwości 175 KM i 360 Nm momentu obrotowego generowanego przez udanego, 2-litrowego turbodiesla.
Jedni mogą potraktować to jako minus, innym przedkładającym wygodę nad osiągi nie będzie to przeszkadzać. Jednak subiektywnie auto z automatem jest po prostu wolniejsze. Koniec końców, różnica w osiągach "na papierze" nie jest duża. Wersja z manualną przekładnią od 0 do 100 km/h przyspiesza tylko o 0,8 setnej sekundy szybciej (10 s.).
Niestety automat ma większy apetyt na paliwo. Z załączonym napędem na cztery koła silnik spalił niemal 10 litrów w mieście, a po wyłączeniu napędu na tylną oś – o 1,5 litra mniej. W wersji z manualem łatwiej kontrolować spalanie, o ile poskromimy zapędy prawej stopy. Auta w obu wersjach zachęcają bowiem do dynamicznej jazdy. Szczególnie z napędem 4x4, który polepsza trakcję i właściwości jezdne. I to właśnie aktywny napęd 4WD z elektroniczną blokadą jest bardziej wart dopłaty (7 tys. zł), niż automatyczna skrzynia biegów (6 tys. zł).
Zobacz też: Opel praktyczny do kwadratu, z ceną do sześcianu
Naszym zdaniem:
Napęd na cztery koła wciąż przydaje się bardziej w Polsce niż automatyczna skrzynia biegów. Chyba, że nie wyjeżdżasz z miasta, a życie spędzasz w korkach.
Plusy
2-litrowy, dynamiczny silnik
Przestronne wnętrze
Bogate wyposażenie seryjne
Minusy
Ospały automat
Niski prestiż marki
Mała sieć serwisowa
Cena: od 86 800 tys. zł (Crystal, 2.0 diesel, 2WD)
Cena testowanego: 110 000 zł
Dane techniczne: 175 KM (przy 4000 obr./min), 360 Nm (przy 2000-3000 obr./min)
Osiągi: 0-100 km/h – 10,8 s. V-max 186 km/h
Spalanie: średnio ok 10 litrów na 100 km
Dystans testowy: 700 km

