Test | Chevrolet Captiva 2.2D LTZ. Samochodowy kulturysta
Chevrolet Captiva pod wieloma względami przypomina kulturystę. Imponuje z zewnątrz, jest naprawdę silny, jednak po bliższym obcowaniu okazuje się, że ma kilka istotnych słabości...
Co to jest: mały ptaszek, duża klatka? Odpowiedź: Kulturysta!
Ten niezbyt elegancki dowcip dobrze oddaje charakter wielkiego SUV-a Chevroleta. Amerykańskie auto produkowane w Korei imponuje już samym wyglądem. Agresywny przód i ostro zarysowane linie nadwozia sprawiają, że np. Nissan X-trail wygląda przy nim jak cherlawy student przy rzeczonym mięśniaku. Oprócz tego, wrażenie robią wymiary auta – przy długości niemal 4,7 m to po prostu kawał samochodu. I nic dziwnego – wnętrze ma przecież pomieścić siedmiu pasażerów.
GALERIA: Chevrolet Captiva 2.2D LTZ
Zobacz pełną galerię Chevroleta Captivy >>>
Pokaźne rozmiary przekładają się na znaczną ilość miejsca w środku. Oczywiście pasażerowie siedzący na dwóch tylnych miejscach nie będą zachwyceni. Możemy wtedy też zapomnieć o bagażniku. Za to przestrzeń w pierwszych dwóch rzędach daje dużo swobody podróżującym. Po złożeniu siedzeń pod podłogą (patent znany z Orlando) okazuje się, że kufer jest ogromny (769 l). Patrząc na wymiary auta obawiałem się nieco, że manewrowanie tym kolosem nie będzie łatwe. Jednak za sprawą dużych lusterek i fabrycznej (w wersji LTZ) kamery cofania okazało się, że parkingowe potyczki ze źle zaparkowanymi autami nie stanowią problemu.
Po zajęciu miejsca za kierownicą okazuje się, że plastik użyty do wykończenia wnętrza w wielu miejscach jest niskiej jakości, a ekran nawigacji sprawia wrażenie, jakby pochodził z wyprzedaży w markecie samochodowym. Cyfrowy zegarek przeniesiono żywcem z lat 80' i obudowano niezbyt urodziwym, szarym tworzywem sztucznym. Owalny wzór zegarka miał chyba przypominać ten w Infiniti. Niestety, budzi wyłącznie negatywne odczucia. Słowa krytyki należą się też za kierownicę. Jest po prostu za duża, a jej wieniec jest cienki jak talia anorektyczki. Szkoda – przecież z tym elementem samochodu obcuje się przez cały czas. CZYTAJ DALEJ >>
Zobacz też: Potyczka muscle cars: Ford czy Chevrolet?

