ferrari f430 Fot. Anna Dziedic

Naciskając prawą łopatkę, zmieniasz bieg na wyższy, lewą – na niższy. Gdy pociągniesz obie naraz - wrzucisz luz. A tego pokrętła najlepiej nie dotykaj - ostrzegł instruktor Motoprezent Drivig Center, które udostępniło nam do testów ferrari F430 w kolorze czerwonym, pardon, rosso corsa.

Mówił o manettino. To malutkie pokrętło w dolnej części kierownicy, które służy do wyboru trybu jazdy. Zmienia m.in. nastawy zawieszenia, kontroli trakcji i szybkość zmiany biegów. Co ciekawe, „sport” odpowiada za tryb do jazdy dziennej. Sportowy charakter auta zdradza także wielki obrotomierz wyskalowany do 10 000 obr./min., dominujący nad prędkościomierzem. Skala kończy się na 360 kilometrach na godzinę...

Przed ruszeniem składam materiałowy dach tylko po to by usłyszeć jak brzmi 490 koni mechanicznych generowanych przez silnik V8 i wydech zakończony czterema końcówkami. Przycisk start, pół sekundy rozruchu, warknięcie, a potem szorstkie mruczenie, o lekko zmiennym natężeniu. Szkoda, że jest zbyt zimno, by wyjechać na tor ze złożonym dachem...

Podczas pierwszego próbnego okrążenia kątem oka spoglądam na zegary. Lekkie muśnięcie gazu, a wskazówka obrotomierza niemal zatacza pełne koło. Ta na szybkościomierzu nie przesuwa się liniowo, tylko skacze o kilka miejsc na skali. Na liczniku 180 km/h. Ile to mogło trwać? Nie więcej niż kilka sekund – czas rozpędzania do "setki" wynosi bowiem 4,1 s.

Zobacz też: Mocarny jeep z V8 pod maską w naszym teście

Wyostrzam zmysły, by jak najlepiej poczuć auto. Jest bardzo mechaniczne, analogowe. Łatwo zespolić się z nim tak, że poprzez kierownicę, następnie wasze dłonie, ręce, a potem całe ciało przepływa dreszcz, wywołany przez mechanizm zmiany biegów. Impuls strzela z prędkością 150 milisekund. Dokładnie tyle trwa zmiana przełożenia, ale przyjemność z jazdy rozlewa się po całym ciele znacznie dłużej. Potęguje to ryk „V-ósemki”, która znajduje się za moimi plecami. Jest absurdalnie głośna. Eksplozja mocy i dźwięku następuje szczególnie przy każdym sprincie, jaki wykonuje wskazówka obrotomierza do czerwonego pola przy 8,5 tys obrotów.

WIDEO: Tak jeździ włoskie super-auto

Zarówno na wyjściu na prostą, jak i na specjalnie przygotowanych szykanach toru w Ułężu można nim pojechać bardzo szybko, tuż na granicy utraty przyczepności. Ale włoskie auto nie będzie (w przeciwieństwie do vipera) nie będzie ryzykowało waszym życiem. To m.in. zasługa ESP i elektronicznej blokady mechanizmu różnicowego. Jej ingerencja jest co prawda znaczna, ale robi to w taki sposób, że kierowca ciągle ma poczucie kontroli nad autem i czuje, że to od niego zależy najwięcej.

Zobacz też: 200-konna skoda w teście na najbardziej krętej drodze w Polsce!

W końcu zjeżdżam z toru. Zanim wysiądę, chcę się jeszcze nacieszyć F430, które jest czymś znacznie więcej niż tylko orgią perfekcyjnej elektroniki, szpanerskiego wyglądu i stada koni mechanicznych. Jest prawdziwym super-samochodem. Pachnie skórą i metalem, oddaje ciepło, a lekkie wibracje silnika przypominają jaka moc drzemie w silniku. Jestem też przekonany, że każdy pojedynczy egzemplarz brzmi nieco inaczej. Nie jest też idealne. Ciasne i po włosku nie do końca precyzyjnie poskładane – tu rusza się tylny reflektor, tam jakiś element nie jest do końca dobrze spasowany".

Na koniec obchodzę auto dookoła. Daleko mu do najpiękniejszych aut z Maranello. Jest odrobinę nieproporcjonalne, szczególnie w wersji spider. Jednak z bliska elektryzuje niczym pogawędka z niezwykle piękną dziewczyną. Taką zjawiskową, którą do tej pory widzieliście tylko w filmach. To nie zdarza się często, ale gdy już macie ku temu okazję i - ku waszemu zdumieniu - rozmowa się klei, czujecie dziwne mrowienie w kręgosłupie...

Zobacz też: Test: Dodge Viper. Urywa głowę. Przy samym tyłku

Ferrari F430 Spider

Naszym zdaniem:

Kwintesencja włoskiego samochodu. Takich aut już w zasadzie nie produkują...

Plusy:

Wyrafinowanie na poziomie dzieła sztuki

Dźwięk godny La Scali

Minusy:

Nie jest moje

Dane techniczne: 490 KM (przy 8500 obr/min); 465 Nm (przy 5250 obr/min)

Osiągi: 0-100 km/h - 4,1 s.; V-max: 310 km/h

Spalanie: duże, ale bez znaczenia. Przyjemność kosztuje...

SKOMENTUJ >>

Już wkrótce kolejny super-test: lamborghini gallardo

Więcej zobaczycie na Motoprezent.pl